Apteka Kici Koci :)

Posted: 13 sierpnia 2013 in Uncategorized

Chłodno? Mokro? Wietrznie? Przygotowaliśmy antidotum. Gorący napój imbirowo-miodowy. Roibos z miodem i pomarańczą. Albo różą. Czerwone i czarne herbaty z suszonymi cytrusami. Wiśniówkę z miodem. Krupnik waniliowy. Miody pitne niesycone, indentyczne z tymi, które pijali starożytni Grecy oraz bogowie na Olimpie, zanim nauczyli się uprawiać winorośl (niepoddawane obróbce termicznej powyżej 38 stopni, czyli inne niż 98. proc. miodów kolportowanych przez nasz handel) – trójniak o posmaku dębiny oraz dwójniak malinowy. Piwa jęczmienne czarne z miodami gryczanym i wielokwiatowym. Piwa jęczmienne jasne miodowe i miodowo-malinowe. Piwo miodowe jęczmienno-pszeniczne. Piwo malinowe, a także porzeczkowe, żurawinowe, cytrtynowe, grejpfrutowe pszeniczne, grepfrutowo-ananasowe jęczmienne. Piwa ciemne i jasne z chili i pieprzem. Rozgrzewajace piwo z rumem i rodzynkami. Pobudzające i sycące czekoladowe. Wódkę imbirówkę żytnią oraz kartoflaną cynamonówkę. Nalewki miodowe, cytrynowe, mandarynkowe. Pieprzówkę. Likier z czekoladą Wedla oraz likiery z kwiatu bzu. Oraz około setki innych leków na chandrę, złe samopoczucie i niepogodę, których nie mamy czasu wymieniać. Zapraszamy do naszej apteki. Na zdrowie 🙂

Reklamy

Wystawa o’kruszków

Posted: 12 sierpnia 2013 in Uncategorized

Uprzejmie informujemy, że w Kici Koci (w ogródku i w sali rurowej) trwa wystawa prac młodej artystki Katarzyny Pac, zwanej Kruszką.

KP od ponad trzech lat publikuje na blogu “o kruszki” /kruszka. blox.pl/. minimalistyczne rysunki opatrzone zwięzłym komentarzem, na których opowiada o swoich doświadczeniach w roli początkującego rodzica. Wstęp wolny. Wystawa będzie z nami do końca wakacji, a może i dłużej.

Zapraszamy 🙂

niem

W niedzielę 18 sierpnia przypada 76. rocznica urodzin Edwarda Stachury, poety, pisarza, pieśniarza i tłumacza, który w latach 80. dorównywał popularnością gwiazdom rocka. Z tej okazji zapraszamy na spotkanie „Rębkowska Street” poświęcone życiu i twórczości autora „Siekierezady”. Wyświetlimy film dokumentalny o Stedzie oraz telewizyjny spektakl według jego tekstów, a także pokażemy zdjęcia miejsc na Grochowie, które pojawiają się w utworach poety.

stchura

Wstęp wolny  – zapraszamy 🙂

„Gocław: Skrzydlata okolica”

Posted: 12 sierpnia 2013 in Uncategorized

Po dłuższej przerwie wracamy na bloga i zapraszamy do śledzenia poczynań Kici Koci 🙂

Startujemy z cyklem multimedialnych paneli grochovianistycznych. Będziemy rozmawiać o historii naszej dzielnicy, oglądać zdjęcia i filmy, dyskutować i wspominać w towarzystwie zaproszonych ekspertów oraz naocznych świadków wydarzeń. Czekamy na Was co dwa tygodnie, zawsze we wtorki o godz. 19. Wstęp jest wolny.

Przyjdźcie: podzielcie się opowieściami i posłuchajcie opowieści. Wasze historie będą cennym uzupełnieniem naszych informacji. Jeśli macie zdjęcia, dokumenty lub inne pamiątki, które chcielibyście zaprezentować, zabierzcie je na spotkanie. Zeskanujemy, obfotografujemy, opiszemy eksponaty i w takiej formie udostępnimy publiczności.

Najbliższe spotkanie „GOCŁAW: SKRZYDLATA OKOLICA” odbędzie się 13 sierpnia, godz. 19.00

Podczas panelu:

– obejrzycie ok. setki archiwalnych zdjęć Gocławia z ostatnich 60 lat
– zobaczycie jak prezentowało się gocławskie lotnisko
– dowiecie się dlaczego lotnikom niezbędne były rowery
– usłyszycie opowieści o lądowaniu w gocławskich sadach i ogródkach
– zobaczycie jak kiedyś wyglądało jeziorko Balaton
– przekonacie się o tym, jak budowano gocławskie blokowisko
– obejrzycie fragmenty programu muzycznego z przebojami bardzo popularnego zespołu rockowego, które nakręcono w latach 80. na jednym z gocławskich osiedli
– dowiecie się dlaczego w tutejszych blokach kwaterowano znanych piłkarzy

Zapraszamy

Kolejne spotkanie (27 sierpnia) poświęcone będzie historii plaż i kąpielisk w naszej dzielnicy. Szczegóły wkrótce.

Cykl paneli grochovianistycznych nie jest finansowany z funduszy miejskich, wiejskich, europejskich, afrykańskich etc. Robimy go sami – siłą entuzjazmu, mózgów i mięśni ludzi dobrej Woli, Grochowa, Saskiej Kępy, Bemowa oraz innych dzielnic naszego miasta.

goc

FOTO: jeziorko Balaton w 1989 roku

Kicia Kocia zaprasza na wieczór autorski oraz miniwystawę Krzysztofa Konopelskiego. Artysta ukończył krakowską ASP w 1980 roku. Jest grafikiem i rysownikiem, laureatem “Złotej Szpilki” w 1984 i 1987 roku – nagrody redakcji ilustrowanego tygodnika satyrycznego „Szpilki” przyznawanej corocznie za najlepsze rysunki satyryczne i humorystyczne. Zdobywał laury na kilkudziesięciu konkursach satyrycznych w kraju i za granicą m.in. Grand Prix na Międzynarodowej Wystawie „Satyrykon” w Legnicy (1986).
W ubiegłym roku otrzymał „Złoty Kapelusz 2012 ” na Międzynardowym Festiwalu Satyry w Knokke-Heist w Belgii. W Kici Koci artysta zaprezentuje wiersze i rysunki ze swojej najnowszej książki „obajaja Krzysztofa Kolumba”.
Będzie to publiczna premiera tej publikacji.
Wstęp wolny – zapraszamy 🙂

Kicia_plakat2013_facebook

Rosyjskiej poezji w Kici Koci jeszcze nikt nie śpiewał. Zrobi to dziś Michał Konstrat (początek koncertu o godz. 19). Zapraszamy 🙂

Wstęp: 10 zł

Marek Bieńczyk, gość jutrzejszego wieczoru w Kici Koci (20.03., godz. 19, wstęp wolny), w nagrodzonej Literacką Nagrodą NIKE 2012 „Książce twarzy” opisał panów Miecia i Bąka ze Skaryszaka 🙂

„Pan Miecio dowodził kortami AZS-u w parku Skaryszewskim jak przystało na dowódcę oblężonej twierdzy: niesprawiedliwie, kapryśnie, wyniośle i zgryźliwie. Ruszał się bardzo niewiele, miał swoje lata i grube, opuchnięte, schorowane nogi słonia, które nie pozwalały mu na korcie uczynić więcej niż krok. Ale grał fenomenalnie: różni mecenasi i inni zasłużeni przedstawiciele wolnych zawodów brali go na trenera-partnera; wbijał stopy w cegłę i jeśli piłka tylko szła mniej więcej na niego, odsyłał bombę za bombą z regularnością Gąsiorka, beznamiętnie, przedwojennie (…). Pan Miecio, gdy się mu już zachciało, stawał więc jak wryty na środku kortu i obsługiwał mecenasów, większość jednak czasu spędzała w swojej pakamerze. Wchodziło się tam z należnym szacunkiem, trzy razy przepraszając, że się żyje, i pytało się nieśmiało: „Panie kierowniku, czy przypadkiem…” „Panie Mieciu, czy dało by się…”. Różne były sztuczki i techniki nagabywania, niektórzy przybierali ton wesoły, inni żartobliwy lub dramatyczny, nic to nie pomagało, wszystko zależało od nastroju pana Miecia w panu Mieciu. Nie można powiedzieć, że mecenasi i inne niebieskie ptaki, profesorskie, lekarskie, miały ze względu na wiek, stanowisko i portfel łatwiejszy dostęp do Mieciowego serca. Niekiedy umiał ni stąd, ni zowąd odegnać mecenasa, który już się szykował do wejścia na cegłę, machając ramionami, że niby się już rozgrzewa i jest już gotów, i wpuścić nas, godzinami wystających w przedsionkach. Niekiedy to nas z kolei spędzał z kortu; jego dziejowa ręka wskazywała, jak chciała, bez żadnych reguł. Pan Miecio miał swojego Filipa, chudego starca nazwiskiem Bąk, pana kortowego, postać żywcem wziętą z jakichś historycznych filmów czy powieści; znacie ją, to ten szczerbaty i skurczony jegomość w dziwnej czapce, który przemyka po bokach ekranu na marginesach akcji, nie uczestnicząc bezpośrednio w bitwie, ale gdziś chichocząc w kącie i zacierając ręce z sobie tylko znanego powodu. Kortowy Bąk robił więc korty, rysował linie, jeśli mu się oczywiście chciało, ogólnie doglądał. Kiedy pan Miecio zapadał się w siebie, znikał lub zatrzaskiwał się w pakamerze, co mu się często zdarzało, kortowy Bąk przejmował władzę. Pełną gębą, był nie mniej kapryśny niż pan Miecio, lecz bardziej złośliwy; nie jednemu mecenasowi poszło w pięty, gdy Bąka coś ugryzło. Któryś z tak poszkodowanych napisał nawet potężny, oburzony list do „Sztandaru Młodych”. Tarzaliśmy się ze śmiechu na licealnym korytarzu, jego opis tej żylastej kreski z petem w ustach i czapeczce Karola Bovary sto lat później będzie należał do arcydzieł literatury protestu w średnim komunizmie”.

ktwarzy