Jak to z oranżadą było…

Posted: 14 lutego 2013 in Uncategorized

Haust teorii i historii dla sportowców oraz kibiców, którzy wezmą udział w sobotnich zawodach bąbelkowych 🙂

Otóż oranżadę pija się na ziemiach polskich już od XVIII wieku. Trafiła do nas z Francji, za sprawą magnaterii snobującej się na paryski szyk, również kulinarny. Oranżadę przyrządzano wtedy mniej więcej tak, jak opisała papieżyca polskiej kuchni, legendarna Lucyna Ćwierczakiewiczowa.
„Podczas lata używając pomarańcz, skórki z takowych drobno siekać, w gąsiorek sypać i nalać dobrym spirytusem. Do tego dokładać skórek siekanych, ilekroć zdarzy się sposobność po zjedzeniu pomarańcz. Chcąc naprędce urządzić oranżadę, wsypać do szklanki wody trzy łyżeczki cukru tartego, nieco kwasu cytrynowego w proszku sprzedawanego w składach aptecznych, do tego dolać od 10 do 15 kropel owego spirytusu pomarańczowego, zamieszać dobrze łyżeczką i podać za doskonałą oranżadę.
Bardzo dobry użytek także można zrobić ze skórek ocierająć je mocno o cukier, tak, żeby cukier zupełnie zwilgotniał, a potem utłuc ten cukier i sypać w szklany słój szczelnie przykryty pokrywą lub pęcherzem. Można taki cukier używać do oranżady sypiąć do lemoniady po pół łyżeczki, do ciasta, do legumin lub do lukru na ciasto”. Na zdrowie 🙂

obiady

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s